wtorek, 19 kwietnia 2016

sweet GOD morning

Dzisiejszy poranek zaczyna się rewelacyjnie.
Mimo, że za oknem pogoda jest co najmniej mokra, zakochuję się w drzewach i moich roślinkach, które przygotowują się w takie dni do wzrostu.

Wczoraj odkryłam coś bardzo ciekawego.


Tak, oddałam przeładowanie w moim kobiecym umyśle Jezusowi. It was great.








Natomiast z DIY przed wami moja wyrafinowana tablica korkowa :




Miłego dnia <3


wtorek, 12 kwietnia 2016

inspiracje

Zanim przejdę do inspiracji, nie mogę nie opowiedzieć o cudownym , w prawie pełnym tego słowa znaczeniu, wydarzeniu. W zasadzie również mogę je zaliczyć do inspiracji, ale niestety zdjęć brak :)

Wracając wczoraj ze spaceru spotkałam starszego pana, w zasadzie dziaduszka, który ledwo co był w stanie pociągać nogami.
Kiedyś już go widziałam, ale nie przeszło mi nawet przez myśl, by się zatrzymać. Tym razem było inaczej, w głębi serca pragnęłam kogoś takiego spotkać .

Co się okazało ?
To pan przed 80-tką, nie ma absolutnie żadnej rodziny, ale za to... ma jednego zęba :)
Co jeszcze?
Kolejna ciekawostka - miał udar 18 lat temu i ciągle zastanawia się, czemu nie umarł. Wcale nie siłuje się z losem, jest raczej w szoku.
Hm. Jak taki człowiek może mieszkać sam?

 Next - ciekawostki z jego życia to np. fakt, że podróż na przystanek zajmuje mu mniej więcej 40 minut piechotą (około 500m ), w mieszkaniu śpi na podłodze, by w nocy nie spaść z łóżka. Porządkiem się nie przejmuje, bo jak twierdzi, w życiu trzeba wybierać. On natomiast na tę sferę życia czasu absolutnie nie ma.
Ciągle wydaje się gonić za postawionymi sobie celami.
Codziennie wychodzi z domu, po tzw. pływaniu. Ubiera się i "mknie" do ... BIBLIOTEKI.

Jak dla mnie jest to wystarczający powód by chcieć go poznać lepiej.
I poznałam.
Dzisiaj zaprowadziłam go na inny przystanek. Dałam mu zapakowane w torebeczkę ciasteczka - ale zaleciłam moczyć w herbacie. Jeden ząb mógłby inaczej nie przetrwać :D

Dowiedziałam się, że mając 4,5 roku przeżył Powstanie Warszawskie, ponieważ jego tata będąc lekarzem, przetoczył mu krew.
Nie lubi schematów i za każdym razem stara się zrobić coś inaczej.
Ma masę uczuleń i własnych przyzwyczajeń, a na dodatek - nie śpi w nocy. W dzień raczej też nie. W gruncie rzeczy wystarcza mu godzina ze względu na przyzwyczajenia z okresu pracy.
W nocy dokształcał się, by w dzień móc uczyć języków na Uniwersytecie.
 Oczywiście tez nie byle jakich.
W skład wchodził m.in. chiński.

Uważa, ze ludzie palący papierosy są w zasadzie ... głupi. Sami dają się zniewalać nałogowi będąc idealnymi materiałami na niewolników. Dlaczego? Bo są zestresowani, poddają się środowisku.

Czy to nie jest niesamowicie ciekawa osobowość?!


Teraz kilka oczekiwanych inspiracji, które towarzysza mojemu umysłowi od jakiegoś czasu. Wszystkie znalezione na PINTEREST





























piątek, 8 kwietnia 2016

słodko

Nadszedł czas na zaprezentowanie efektów mojego wczorajszego pieczenia.
Od razu uprzedzę - z papierka.

Moje ciążowe gotowanie ograniczam nadal do pewnych "szybkich i szybszych norm".
Dlaczego? bo różnie może się skończyć, np. na mdłościach.

Przeszłam więc  do części dekoracyjnej i nie ukrywam, miałam z tego ogromną frajdę :D

Przy okazji, nie wiedząc czemu, moje usta nabrały nagle wyraźnego brązowego konturu. 
Ach ta polewa ^^






Już w następnym poście kilka inspiracji, które ostatnio zachęcają mnie do bycia kreatywnym.

Werset na dziś :


"Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a WSZYSTKO inne będzie wam dodane."Mt 6:33 




czwartek, 7 kwietnia 2016

Co siejesz to zbierasz

Po dość długiej nieobecności wracam w pełnej formie :)

Skoro za oknami wiosna to i u mnie świeżutkie wiadomości.

Zostałam żoną, a i wkrótce zostanę mamą! 

W Wyniku tych zmian dopadł mnie szał prawdziwej, w moich oczach, gospodyni :D

Na pierwszy rzut wskakuje mój nowy ogródek "balkonowy".
Skoro nie mogę na co dzień być w moim cudownym sieradzkim ogrodzie, to pozwoliłam sobie na przyciągnięcie natury pod własny nos.

Zaczęło się niewinnie : sprowadziłam swój rower, a odpięty od niego koszyk położyłam obok kanapy.
Co dalej? O poranku ujrzały go moje oczy, a uszy wyłapały świergot ptaków. Do tego modlitwa - moje serce zapragnęło udać się do sklepu.




I tak oto śmigałam po mieście z workiem ziemi w koszyku i wielką różową doniczką na bagażniku.
Nie zapominajmy, ze dałam się ponieść zakupom, które umieściłam w moim cudacznym plecaczku.


Czas zatem na ogrodowe szaleństwo - do dzieła ...


A zaraz potem wszytko wylądowało w ziemi 


Teraz pozostaje mi juz tylko czekać az na moim balkonie wyrosną cudowne, pachnące kwiatuszki, melisa i sałata 




Ale że nie należę do najbardziej cierpliwych osób, w międzyczasie  upiekłam murzynka.
Tak. 

A wszytko dlatego, że postanowiłam celebrować to życie, ciesząc się właśnie skarbami dnia codziennego.
Nic sie nie wydarzy, jeśli czegoś nie postanowię zrobić. 

Dlatego robię - kocham i szukam mojego Boga. Obiecał mi, że Go znajdę.
 Czas z nim spędzony to czas wyjątkowo-magiczny. Czas, który dostał każdy z nas i w sporej mierze od nas właśnie zależy -  jak wykorzystamy nasze talenty. 


Starajmy się więc poznać, usilnie poznać Pana; że go znajdziemy, pewne jest jak zorza poranna, i przyjdzie do nas jak deszcz, jak późny deszcz, który zrasza ziemię! (Oz 6:3)